100 lat bez update'u, jednak niewiele się u mnie dzieje, głównie gram, czytam i próbuję się zabrać za naukę, niestety z marnym skutkiem.
Pobawiłam się trochę szablonem, jest mniej kosmicznie i bardziej przejrzyście, a przynajmniej takie było założenie.
A wracając do tytułowego sedna; od dawna planowałam nabyć dredloki w pastelowych kolorach, żebym nie musiała farbować włosów na znienawidzony, nudny brąz. Plan lekko uległ zmianie, ponieważ ostatecznie postanowiłam zrobić sobie dredloki zamiast zamówić.
Zdecydowałam się na blond pasujący pod moją grzywkę (co prawda aktualnie jest różowa, bo testuję piankę koloryzującą, ale kolor kiedyś się spierze), 2 odcienie różu i fiolet.
Póki co dredloki nie wychodzą mi mistrzowskie, jednak jak na pierwszy raz jestem bardzo zadowolona z moich (po)tworów. Szczerze mówiąc, niewiele brakuje im do moich robionych na zamówienie u Aji (link do notki klik) o_O
Szybki podgląd (zdjęcie jest paskudne, bo ładowarkę do baterii aparatu pochłonął remont i przynajmniej do września muszę posiłkować się telefonem)
3/5 Węgierski na poziomie ekspert dla pierwszego roku - super. Zobaczymy co będzie jutro na ustnym, ale chyba czeka mnie ponowne spotkanie z nim we wrześniu.
Wishlist - chcę, pragnę, pożądam
#1 Syntetyczne dredloki - czy muszę mówić coś jeszcze? Są przepiękne i wyglądają zjawiskowo. Mam nawet wymyślony kompletny zestaw, w sumie nawet nieco zbliżony do tego ze zdjęcia.
#2 Laska z czaszką. Gadżet idealny na imprezy, na sesje zdjęciowe. Od czasu coveru "Tainted love" w wykonaniu Marilyn Manson'a marzę, aby zawitała u mnie.
#3 Demonia Crypto-301, miłość od pierwszego wejrzenia. Rozważam ich zakup na zimę, jednak mają sporą konkurencję w postaci Cameli Demonii.
#4 Demonia Charade-26, takie idealne do chodzenia na co dzień, a przy okazji nieziemsko piękne.
#5 Steampunkowe gogle, marzą mi się od czasu, kiedy usłyszałam o istnieniu steampunku, czas w końcu spełnić to marzenie. Dodatkowo wyglądałyby cudnie w połączeniu z dredlokami ^^
Koniec z odkładaniem rzeczy na później, pora znaleźć miejsce dla siebie; takie w którym będę czuła się dobrze, a równocześnie miała swobodę tego w co się ubieram i tego co słucham. Być może steampunk z naleciałościami cyberpunkowymi to jest w końcu to. Koniec z wzdychaniem do zdjęć, obrazów i powieści, czas coś zmienić. Niech przekroczenie magicznej granicy dwudziestu lat będzie nowym początkiem kształtowania spójnego "stylu" tak aby każdego dnia nie wyglądać jak z innej bajki, tak aby połączyć to co mam w szafach, to co tak uwielbiam, z czymś na co ubóstwiam patrzeć i podziwiam.