Na creepersy chorowałam długo, bardzo długo. Kiedy okazało się, że to hit lata postanowiłam zamówić offbrandowe z SequinShoes. Do dzisiaj tego żałuję.
Tak wyglądały od razu po wyciągnięciu z pudełka. Ładne, nawet nieźle wykonane tylko podeszwa zrobiona z pianki, w dodatku niska.
Tak wyglądają teraz, niby jakiejś super różnicy nie ma, większość ćwieków się trzyma, a zgięcie na górze buta musiało powstać, bo jakby nie patrzeć stopa się rusza. To teraz przyjrzyjmy się podeszwie.
Pięknie starta, pęknięta i "wyżarta" jakby zaatakowało ją dzikie zwierze.
Tutaj jeszcze zbliżenie.
I teraz uwaga!
Nie chodziłam w nich po górach, lasach, nie wspinałam się na skały, nie chodziłam po ostrzach, rozżarzonych węglach. Co lepsze nie biegałam w nich nawet.
Tak wygląda podeszwa po 3ch tygodniach użytkowania latem. Co lepsze, użytkowania przez pierwsze 2 tygodnie średnio 5 razy w tygodniu po 6-8 h, gdzie samo chodzenie to góra 2 h. Po 2ch tygodniach podeszwa postanowiła pęknąć, skleić się nie dało, więc używałam je rzadziej, a mimo to teraz wyglądają tak.
Bardzo żałuję, że paragon zaplątał mi się w śmieci, bo to jest kpina i domagałabym się zwrotu pieniędzy.
Jaki z tego morał?
Nie kupuj butów tylko dlatego, że są tańsze niż pierwowzory na twardej podeszwie.
Zdecydowanie nie polecam 1/10, wyrzucanie pieniędzy w błoto.