Followers

18/07/2011

Szara codzienność

Czy osoba nosząca na co dzień buty na wysokiej platformie i obcasie na prawdę różni się tak bardzo od zwykłej dziewczyny w słomkowych koturnach czy szpilkach? Czy Charady Demonii są aż tak alternatywne, niezwykłe i przyciągające wzrok, że nie można spokojnie przejść 100 metrów bez zaczepienia przez dresa/pijaczka/pana z budowy/zboczeńca/mohera/fashion victim/blacharę, która ma ochotę za same buty zęby wybić? Czy najzwyklejszy tshirt z nadrukiem żeber musi być obiektem kpin i zaczepek? Czy na zwykłą kokardę/kwiat we włosach ludzie muszą gapić się jak na niezwykłe zjawisko?
Mam nadzieję, że takie zjawisko dość szybko zniknie,  że będzie to wspomnieniem jak "wpierdol za glany". Szkoda tylko, że po raz kolejny muszę to znosić na własnej skórze. Dopóki nikt nie robi mi krzywdy nie sprawia mi to problemu. Jednak cieszyła by mnie możliwość wyjścia na ulicę i nie słyszenia niemiłych komentarzy od ludzi z zamkniętymi umysłami.
Jeśli czuję się w czymś dobrze, jeśli uważam, że wyglądam w tym dobrze, to za sprawą komentarzy innych ludzi na pewno nie zmienię zdania.

Ostatni tydzień był wyborny. Myślałam, że przesiedzę co sama w domu, relaksując się w pustym domu przy filmach i książkach, jednak było znacznie lepiej. Tylko jedną noc spędziłam sama, każda inna była mi umilona przez znajomych. Dodatkowo są odpowiedzialni za bardzo udany prezent z okazji urodzinowej domówki w postaci absyntu, na który miałam apetyt od bardzo dawna, a mój portfel nie pozwalał mi na zakup. Muszę się tylko zaopatrzyć w szklankę i łyżkę, bo z tym jest bieda.

Ostatnie dwie noce spędziłam z Death Notem i jestem zachwycona. Anime nie jest miłością mojego życia, ale zdarzają się perełki.

MAMO! TATO! JA CHCĘ SHINIGAMI!





Sidoh jest cudowny <3

14/07/2011

Wolne, wolne ^^

Jakoś ostatnio nie mogę się zebrać, żeby coś naskrobać. Nie ma dziadka, wyjechał razem z rodzicami na wakacje, więc mam "wolną chatę", a raczej mieszkanko. Przesiaduję ze znajomymi, słucham muzyki, oglądam filmy. Niedługo pewnie spłodzę coś konkretnego, jak na razie kombinuję z biżuterią, niedługo na Cog Manufacture będą tego efekty.

Niestety ktoś wynajął domek do którego mieliśmy jechać ze znajomymi. Co oznacza, że mogę się jedynie obejść smakiem szampana w wannie z hydromasażem :(

Jako bonus zdjęcia z Sariel ^^




Sariel próbowała mnie zlolicić, jednak średnio były na to środki. Zwłaszcza brak halki był dość doskwierający.
Może przy lepszych warunkach dam się zlolicić jeszcze raz, ale na razie pozostanę w moim bliżej nieokreślonych ciuchach ;)

Ach! No i dwie nowe pary butów do kolekcji ^^
Demonia-08s
 I zwykłe brązowe botki na delikatnym obcasie.


Mam wielką, wielką prośbę!

Mam multum ubrań do sprzedania i potrzebuję pieniędzy, bo marzy mi się wyjazd na forumowy meet. Poza tym zbieram na wakacje i Metal Hammer Frestival (JUDAS PRIEST!).
Jeśli ktoś coś ode mnie kupi to będę niesamowicie szczęśliwa!

06/07/2011

The God Is Dead - To Hell With God - Tour 2011

Bardzo udany wieczór, koncert wyborny.
Dwa pierwsze zespoły sobie odpuściliśmy, dotarliśmy na Belphegora, który spisał się doskonale. Co prawda zabrakło mi "Sexdictator Lucifer", ale mimo to set był świetny. Helmuth mógł sobie darować bezsensowną gadaninę między utworami i nie udawać orgazmu/agonii, bo wypadło to dość kiepsko. Jednak plus dla mojej próżności za Serpentha - basistę, który próbował mnie poderwać. Przykro mi, jestem zajęta.
Zdjęcia mam tylko 3 i komórkowej jakości. 2 pierwsze Helmuth, 3cie Serpenth. Mam nadzieję, że ktoś wrzuci do sieci więcej i lepszej jakości.


 Deicide też zmiażdżył. Set był niemalże idealny, zagrali wszystko co mogłam sobie wymarzyć.Niestety nie udało mi się dopchać pod scenę, bo tam było piekło, a ja lubię moją twarz i nie chciałabym przypadkiem oberwać od jakiegoś dwumetrowego, napakowanego, spoconego faceta. Legenda na żywo pokazała klasę.

Dodatkowo udało mi się nabyć koszulkę Belphegora z czego bardzo się cieszę, bo w Polsce o to ciężko.

04/07/2011

Pada, pada, pada

Nie mam pojęcia dlaczego wszyscy narzekają na pogodę. Ja bardzo lubię kiedy pada (deszcz, śniegu nie znoszę). Lubię zapach deszczu, to jak delikatnie uderza o moje ubranie i twarz. Lubię kiedy pada po skoszeniu trawników, wtedy pachnie jeszcze bardziej. Żałuję tylko, że nie mieszkam na wsi i zamiast patrzeć na łąkę albo chociaż jakąś przestrzeń, zamiast gapić się na bloki.


Taka pogoda sprzyja dobrej muzyce, wybornej kawie i niesamowitym książką/filmom. Chciałabym skończyć dzisiaj "Żarna Niebios" i obejrzeć Laputę Miyazakiego. Mam nadzieję, że chociaż dojdzie do tego drugiego.

01/07/2011

Panie deszczu! Nie padaj!

Pogoda pokrzyżowała moje plany na piknik urodzinowy. Miały być muffinki i wino, a my mieliśmy siedzieć na kocach nad rzeką, niestety. Skończy się za tydzień domówką z muffinkami, winem, piwem i wódką, jednak bez kocyków i rzeki. Chociaż możemy zrobić piknik z atrakcjami akwafluwialnymi (ktoś oprócz mnie ubóstwa "Co ludzie powiedzą?!"?) w wannie. 
Panie deszczu! Ja bardzo pana lubię, ale mogłeś sobie odpuścić odwiedzanie mnie w ten weekend.

Cieszę się jak znajdziemy z mamą czas i możemy starać się zażegnać zimną wojnę np. wypadem do galerii.
A jeszcze bardziej kiedy znajduję w Piotrze i Pawle kulki rumowe, które kiedyś pochłaniałam na kilogramy <3 Teraz bym pewnie umarła z przesłodzenia gdybym miała zjeść więcej niż 3 pod rząd, jednak i tak są pyszne.
Do tego trzeba doliczyć niewielkie zakupy w lumpie i dzień można zaliczyć do bardzo udanych.



 Udało mi się też powiększyć moją kolekcją biżuterii o kilka nowych maleństw. Z doświadczenia polecam sprawdzać wymiary zegarków na aukcjach, bo można trafić na miniaturkę. Na szczęście moja bardzo mi się podoba.


Kolejny raz powtórzę; kocham mieć wolny czas. Mogę czytać 4ry książki na raz, w przerwie oglądać nowe odcinki Futuramu, spotykać się z przyjaciółmi i tworzyć biżuterię.

Co do tego ostatniego, zapraszam:

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...